Teza 1. Gender mainstreaming jest do tego stopnia skomplikowany, że ludzie się nim nie interesują.

To nie jest prawdą, celowo się tę teorię komplikuje, aby społeczeństwo jej nie rozumiało i co oczywiste nie protestowało.

Teza 2. Gender mainstreaming to są lewackie bzdury.

To też nie jest prawdą. W 2007 roku powstał Europejski Instytut ds Równości Płci, którego zadaniem jest wspieranie prac Komisji Europejskiej nad pełniejszym wdrażaniem jednej z polityk horyzontalnych UE - gender mainstreaming - włączania polityki równego traktowania do głównego nurtu Wspólnoty.

A zaczęło się od Konferencji w Pekinie w 1995 roku. Udział w tej konferencji brała dziennikarka Dale O Leary, jako bezpośredni świadek tych wydarzeń opisała swoje spostrzeżenia w kiążce "The Gender Agenda". Takie to m. in. żądania stawiały uczestniczki tego spędu, nie wszystkie żądania znalazły się w dokumencie końcowym, nie dano rady je do końca opracować:

1. Świat potrzebuje mniej ludzi, a więcej seksualnej rozrywki. Potrzeba likwidacji różnic między kobietami i mężczyznami i likwidacji tzw. pełnoetatowej mamy.

2. Ponieważ seksualna zabawa może kończyć się płodzeniem dzieci, potrzeba wolnego dostępu do środków antykoncepcyjnych i aborcji dla wszysykich i wspomaganie homoseksualnych postaw, gdyż one nie prowadzą do zapłodnienia.

3. Świat potrzebuje wychowania seksualnego dla dzieci i młodzieży zachęcającego do eksperymentów seksualnych.

4. Świat potrzebuje regulacji mającej na celu podniesienie procentowego 50/50 udziału kobiet na określonych stanowiskach lub w określonych funkcjach.

5. Religie, które nie będą współdziałać, czyli podążać za gender- agendą muszą zostać wystawione na śmieszność.

Teza 3. Gender Mainstreaming jest niegroźny, przecież chodzi tu tylko o inne, nowoczesne ubranie w słowa równouprawnienia kobiet i mężczyzn.

To też nie jest prawdą. Możliwe, że tak mamy myśleć, ale to jest tylko piękne ubranko, w które chętnie się gender mainstreaming ubiera. A ponieważ w dzisiejszych czasach nie ma przeciwników równouprawnienia jest to zatem idealny środek, aby nie widzieć w tym żadnego zagrożenia. W rzeczywistości gender mainstreaming ma tyle wspólnego z równouprawnieniem kobiet i mężczyzn co kot napłakał.

ti, ti ti, jaki piękny mały twardziel, ti,ti, ti, jaka piękna mała księżniczka :)

 

Równouprawnienie kobiet i mężczyzn zakłada, że istnieją kobiety i mężczyźni. W gender mainstreaming chodzi o likwidację płci.

Teza 4. Likwidacja płci to jakaś chora idea – przecież tego nikt rozumny nie bierze na poważnie.

Ale budżet w wysokości 52 milionów Euro do 2013 roku tylko dla Instytutu ds Równości Płci trzeba jednak potraktować poważnie, z takimi pieniędzmi osiąga się rzeczywistość polityczną. Do tego należy dopisać niezliczone inicjatywy genderowe we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Gender wchodzi do społecznych instytucji, administracji, wojska, policji, związków i partii, a także do szkół, przedszkoli i uniwersytetów, gdzie się próbuje przede wszystkim inteligencję i dzieci  „zgenderować”. Można przyjąć, że w obecnym czasie całą Europę oplata już gęsta sięć gender mainstreamingu.

Ideolodzy teorii gender twierdzą, że się nie jest kobietą czy mężczyzną z natury, lecz zostaje się mężczyzną albo kobietą. Człowiek nie rodzi się kobietą, człowiek zostaje kobietą – tak brzmi radykalne kredo Simony de Beauvoir. Tożsamość płciowa nie jest biologicznym faktem, lecz wynikiem „społecznego przymusu”, tj. wychowania. Kobiety i mężczyźni zachowują się dlatego różnie, bo tak zostali wychowani przez społeczeństwo. Widać tu wyraźny cel gender - najpierw rozmiękczyć stereotypowe wyobrażenia pozycji kobiety i mężczyzny w społeczeństwie, a potem ich likwidacja. Ideolodzy gender nie chcą zmienić tradycyjnej roli człowieka w społeczeństwie, lecz samego człowieka. Chodzi o stworzenie „nowego człowieka” – centralna cecha totalitaryzmu. A ten nowy człowiek ma być człowiekiem bez płci. Wszystko jedno jaka tożsamość płci zostanie przypisana ciału, czy żeńska tożsamość ciału mężczyzny czy na odwrót. Do tego nie należy trzymać się dwóch płci, w przyszłości mogłobyć pięć albo nawet szesnaście.